*Oczami Laury*
Podałam zamówienie, które wcześniej złożył blondyn. Zapłacił, a ja odeszłam. Jego paczka dziwnie się śmiała. I zresztą nie dziwie im się. Nie śmiała się ze mnie lecz z niego. Czemu? Takim tekstem chciał mnie wyrwać. Jego nie doczekanie.
Po kilku godzinach jego paczka się rozeszła, jednak on został i non stop się na mnie patrzył. Wieczorem, kiedy skończyłam pracę wyszłam. Tak jak zawsze szłam prosto do domu. Jednak ktoś nagle mnie złapał za rękę. To był ten blondyn z baru.
-No hejka, mała.-uśmiechnął się do mnie. Ale tak dziwnie.
-Przepraszam, ale muszę już iść. -chciałam wyrwać rękę, ale pociągnął mnie za nią tym samym zmuszając bym spojrzała mu w oczy.
-O co chodzi?.-powiedziałam na odczepnego.
-Nie podobam ci się?-spytał i przysunął się do mnie. Az mnie ciarki przeszły. Nie przyjemne.
-Człowieku opanuj się!-krzyknęłam i wyrwałam swoją rękę z jego uścisku po czym pobiegłam do domu. Daleko nie miałam. Kiedy weszłam do domu od razu przywitałam się z rodzicami:
-Hej!-rzuciłam na wstępie.
-Hej kochanie!-odpowiedziała mama. Coś tu nie gra. Nigdy tak mi nie odpowiada.
-Coś się stało?-powiedziałam nie pewnie.
-Kochanie, wyjeżdżamy z tatą na dwa miesiące do Hollywood.
-Po co?
-W celach zarobkowych, ale nie martw się. Zostaniesz z siostrą.
-Super! Normalnie nie to jak mieć ful kasy i jeszcze jechać, aby zostawić dzieci.
-Ale z ciebie egoistka! A kto na was całe życie haruje! I tyle z tego mamy?
-Ughhh!-rzuciłam i poszłam do siebie. Egoistka? To oni są egoistyczni! Zostawiają mnie tu! Z siostrą! Ale rodzice. Normalnie pozazdrościć.
Po chwili znajdowałam się w pokoju. Nie miałam zamiaru zapalać światła, więc po prostu rzuciłam się na łóżko.
-Zmęczona?-usłyszałam za sobą męski głos. Momentalnie wstałam i zapaliłam światło. Tam stał nie kto inny jak blondyn. Jak on tu wszedł? Chyba już wiem. Okno otwarte. Zapomniałam zamknąć kiedy wychodziłam do pracy.
-Co tu robisz!-szepnęłam tak, aby nikt poza blondynem mnie nie usłyszał.
-Przyszedłem cię odwiedzić-powiedział do mnie również szeptem.
-Po co?!-warknęłam na niego. Kiedy to mówiłam słyszałam jak po schodach idzie moja siostra i mnie woła.
- Idź stąd proszę, Vanessa tu idzie. Do szafy, gdzie kolwiek. - Wepchnęłam go szybko to mojej osobistej łazienki.
- Proszę! - Rzuciłam.
- Laura, czy ja słyszałam męski głos ? Kto tu był ? - Zapytała mnie, wchodząc do pokoju.
- Niee, chyba ci się przesłyszało. - rzekłam nerwowo.
- Jesteś pewna ? - Uniosła brwi.
- Tak, na pewno. - Powiedziałam z przerażeniem w oczach. - A co chciałaś ? - próbowałam się wymigać. Boże jak on wyjdzie z toalety to go zabiję.
- Wiesz, rodzice wyjeżdżają dziś o 21 czyli za godzinę. Słyszałam waszą rozmowę na dole. Nie martw się, teraz to ja mogę być twoją drugą mamą, jeśli chcesz.
- Mam już dosyć rodziców, wielcy mi rodzice, obiecali poprawę a co z tego mam?! No właśnie! Oni nigdy się nie zmienią. Nie chcę i nie będę się z nimi żegnać. - Krzyknęłam.
- Wiesz co ?!. Ja też nie chcę i mam ich dość. To nie są rodzice, czasami czuję że oni w ogóle nas nie kochają. Idę im wygarnąć parę rzeczy. Wracam za pół godziny. - Powiedziała i wyszła trzaskając drzwi. Ojj, ale będzie wykład...
- Dobra, możesz wyjść. - Szepnęłam niesłyszalnie.
- Wow! współczuję ci, mieć takich rodziców. Nie wierze że sama dajesz sobię radę. - podszedł i spojrzał mi w oczy. Czy on próbuje dalej mnie udobruchać ?!!.
- Stary! Nie rozumiesz ? Nie podobasz mi się.
- Na pewno ? - Podchodził co raz bliżej mnie aż w końcu złapał mnie w pasie. Szybko go odepchałam.
- Nie możesz iść do jakiejś innej ? Bo ja nie jestem dziwką na każde twoje zawołanie. - Oburzyłam się.
- Jeszcze żadna dziewczyna mi nie odmówiła, dlaczego akurat tak piękna mi odmawia ? - Zapytał znów podchodząc niebezpiecznie blisko. Strasznie się bałam, ale nie dałam, tego po sobie ukryć.
- Dlaczego? Bo nie jestem szmatą! Założę się że każdą tak podrywasz i pewnie jeszcze wykorzystujesz. Może one są i głupie ale ja nie jestem, wiem co to znaczy i zrozumiałam że faceci chcą zawsze tylko jednego.... seksu. - Skończyłam swój monolog.
- Jesteś inna niż wszystkie dziewczyny, i to mnie pociąga.
- Czyli, to znaczy że się ode mnie już odczepisz ? - Zapytałam z nadzieją.
- Nie. Mam zamiar cię zdobyć za każdą cenę. Dobranoc Kochanie. Niech ci się przyśni przystojniak.... czyli ja. - Powiedział, puścił mi buziaka z powietrzu i wyszedł oknem. Aż mi się nie dobrze zrobiło.
Poszłam zamknąć okno a następnie po długim i ciężkim dniu w pracy iść się umyć. Jutro kolejny dzień pracy. Pamiętaj Laura, zawsze bądź dzielna i nigdy mu się nie daj. Pamiętaj, wiesz co przeżyłaś.
No to jest kolejny! :D. Pierwszą połowę pisała wspaniała Abi a drugą ja :D. Anaway, czy rozdział wam się podoba ?. Dziękujemy za tyle komentarzy pod 1 rozdziałem, to dla nas dużo znaczy. Dziękujemy jeszcze raz.
Do napisania Miśki. <3.
Komentujesz-Motywujesz! :).
~ RYBA XDD.
~ Abi.
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
niedziela, 20 kwietnia 2014
Rozdział 1
*Laura*
Witajcie w moim świecie, nie jest ono idealne jak myślicie, jest wręcz przeciwnie. Rodzice nie mają czasu na mnie ani na siostrę. Cieszę się że mam chociaż siostrę. Z powodu firmy mamy musimy się przeprowadzić do L.A. Z jednej strony się cieszę a z drugiej nie. Cieszę się dlatego że nie będę musiała patrzeć na moich byłych którzy byli, ze mną dla zakładu. Nie wiem dlaczego. A nie cieszę dlatego iż miałam przyjaciół w Teksasie. Dlaczego miałam ? Bo jestem teraz w samolocie i lecimy już do L.A.
Mam nadzieje że tam będzie lepiej.
- Witaj mój nowy domku! - Krzyknęłam wchodząc do całkiej nowej willi.
- Córciu nie tak cię wychowaliśmy. - Powiedziała moja '' Mama''. Przewróciłam oczami i od razu pognałam z Vanessą do naszych pokoi. Kiedy już weszłam, mój wzrok przykuł wygląd mojego pokoju.
Był czerwony. Mój ulubiony kolor. Wszystko jest tak jak sobie wymarzyłam. Jest tylko jeszcze jedno. Muszę znaleźć sobie pracę. Wiem że moi rodzice są bogaci, ale chcę im pokazać że jestem odpowiedzialna za siebie. Ale oni i tak będą mieli to gdzieś. Nie ważne, nie chcę od nich pieniędzy chcę spróbować sama iść przez życie. Wiecznie od nich kasy brać nie będę. Kiedy się rozpakowałam, pognałam na dół do salonu.
- Mamo, tato wychodzę. Szukać pracy. - Powiedziałam dzielnie.
- Taa, dobra, dobra. Nie przeszkadzaj Laura, właśnie rozmawiam z ważnym klientem. - Oburzyła się. Widzicie? Czuję się jakby oni mnie nie kochali. Mam ochotę się rozpłakać, ale będę twarda i tego nie robię. Szybko wyszłam, z domu by poszukać jakiejś pracy. Mam nadzieje że ją znajdę.
Szłam nie martwiąc się niczym. Promyczki słońca delikatnie mnie ogrzewały. Zamknęłam na chwilkę oczy. I ja jak to ja musiałam w kogoś wpaść.
-Przepraszam. Nic ci nie jest?-spytałam z troską w głosie. Przede mną stała dziewczyna o kręconych czarnych włosach, mniej więcej w tym samym wieku bądź nie wiele starsza.
-Nie, nie. Nic mi nie jest. Jestem Raini, a ty?
-Laura-powiedziałam i dałam jej rękę.
-Przepraszam, ale się spieszę. Musze rozdać te ulotki z pytaniem o prace, znaczy z pytaniem czy ktoś nie chciał by pracować, zresztą po co ja ci to mówię? Nie ważne.
- A co to za praca?-spytałam z ciekawości - Raini w ręku trzymała na oko 25 może 30 ulotek.
-Jako kelnerka w knajpie ,,Karokie Dokie". - Odpowiedziała.
- Wiesz, to dobrze się składa, bo ja akurat szukam pracy. - Uśmiechnęłam się do niej promiennie.
- To dobrze. Możesz zacząć od jutra. Godzina 8:00 w ,,Karaokie Dokie" tu masz adres. - Podała mi kartkę i odeszła. Jutro będzie ciężki dzień a zarazem poznam jakiegoś głupca......
*Ross*
Siema! Witajcie w moim świecie. Jestem Ross. Jak wiecie uciekłem z domu, bo moi cholerni rodzice musieli się rozstać. W sumie kiedyś byłem miły. Ale to była kwestia czasu, kiedy poznałem tę paczkę. Teraz jesteśmy rodziną. Właśnie siedziałem sobie na sofie popijając piwo z moją paczką. To był strasznie nudny dzień. Żadnej laski, nic.
- Hej Ross, podaj browarca. - odparła moja najlepsza przyjaciółka Susan, Susan Morgan. Jeśli myślicie że to moja dziewczyna to się mylicie. To tylko przyjaciółka. Jutro muszę iść do mojej ulubionej knajpy ,,Karaokie Dokie". Dlaczego ?. Tylko tam są najlepsze laski na świecie. Jest już grubo po 20. Ale co tam imprezę czas zrobić. A jutro na panienki. O tak, jutro będzie bardzo dobry dzień...
*Następny dzień* *Laura*
- O matko! już po 7! Nie mogę się spóźnić i to pierwszego dnia! - Wstałam szybko z łóżka, wzięłam rzeczy i pognałam do łazienki. Wybrałam na siebie ten zestaw, pomalowałam lekko rzęsy. zeszłam szybko do kuchni, zjadłam śniadanie i szybko wyszłam z domu. Poszłam pod ten adres jaki podała mi Raini.
- Jestem! - Krzyknęłam wchodząc do knajpki.
- Woah! Masz plus za niespóźnienie się. Tu masz fartuch idź się przebierz i wracaj, zaraz ludzie będą się schodzić. - Powiedziała uśmiechnięta i podała mi fartuch. Zrobiłam to co kazała i po chwili byłam już gotowa.
- Hej, Raini, a tu też można śpiewać ? - Zapytałam stojąc za ladą.
- Tak, taka nazwa ,,Karaoke Dokie". - Zaśmiała się.
- O! Idzie pierwszy klient. Idź go obsłuż. - rzuciła i podała mi notes.
- Dzień Dobry! Co podać ? - Powiedziałam uprzejmie.
- Helloł! - Pisnął. - Hmm, cheeseburgera do tego Cola z dodatkiem ciebie. - Prawie wszystko zanotowałam, na końcu o mało co oczy mi nie wyszły z orbit. Spojrzałam na tego kolesia, miał blond włosy, brązowe oczy i wglądał mi na totalnego debila.
- Amm, przepraszam, co ? - dodałam z zdziwieniem.
- Ciebie kotku, co ty na to na zbliżenie się do mnie ? - Tym razem wstał i pogłaskał mnie po policzku.
- Yyy, no chyba nie, spadaj. Zamówienie zaraz będzie.- Krzyknęłam i odeszłam.
- Czy ona mi właśnie odmówiła ? - szepnął, ale i tak to usłyszałam. Pff co za baran.
*Ross*
Czy ona mi właśnie odmówiła ?. Wow, wow, wow! Nikt ale to nikt nie odmawia Ross'owi.
Dziewczyna nie wie z kim zadziera. Jeszcze mnie pokocha...
Mamy 1 rozdział #YAY podoba się ?. Jest trochę krótki. ;/. :D. Anaway, podoba wam się wgl blog ? :D.
Komentujesz- Motywujesz :D <3.
~ RYBA XDD.
Witajcie w moim świecie, nie jest ono idealne jak myślicie, jest wręcz przeciwnie. Rodzice nie mają czasu na mnie ani na siostrę. Cieszę się że mam chociaż siostrę. Z powodu firmy mamy musimy się przeprowadzić do L.A. Z jednej strony się cieszę a z drugiej nie. Cieszę się dlatego że nie będę musiała patrzeć na moich byłych którzy byli, ze mną dla zakładu. Nie wiem dlaczego. A nie cieszę dlatego iż miałam przyjaciół w Teksasie. Dlaczego miałam ? Bo jestem teraz w samolocie i lecimy już do L.A.
Mam nadzieje że tam będzie lepiej.
- Witaj mój nowy domku! - Krzyknęłam wchodząc do całkiej nowej willi.
- Córciu nie tak cię wychowaliśmy. - Powiedziała moja '' Mama''. Przewróciłam oczami i od razu pognałam z Vanessą do naszych pokoi. Kiedy już weszłam, mój wzrok przykuł wygląd mojego pokoju.
Był czerwony. Mój ulubiony kolor. Wszystko jest tak jak sobie wymarzyłam. Jest tylko jeszcze jedno. Muszę znaleźć sobie pracę. Wiem że moi rodzice są bogaci, ale chcę im pokazać że jestem odpowiedzialna za siebie. Ale oni i tak będą mieli to gdzieś. Nie ważne, nie chcę od nich pieniędzy chcę spróbować sama iść przez życie. Wiecznie od nich kasy brać nie będę. Kiedy się rozpakowałam, pognałam na dół do salonu.
- Mamo, tato wychodzę. Szukać pracy. - Powiedziałam dzielnie.
- Taa, dobra, dobra. Nie przeszkadzaj Laura, właśnie rozmawiam z ważnym klientem. - Oburzyła się. Widzicie? Czuję się jakby oni mnie nie kochali. Mam ochotę się rozpłakać, ale będę twarda i tego nie robię. Szybko wyszłam, z domu by poszukać jakiejś pracy. Mam nadzieje że ją znajdę.
Szłam nie martwiąc się niczym. Promyczki słońca delikatnie mnie ogrzewały. Zamknęłam na chwilkę oczy. I ja jak to ja musiałam w kogoś wpaść.
-Przepraszam. Nic ci nie jest?-spytałam z troską w głosie. Przede mną stała dziewczyna o kręconych czarnych włosach, mniej więcej w tym samym wieku bądź nie wiele starsza.
-Nie, nie. Nic mi nie jest. Jestem Raini, a ty?
-Laura-powiedziałam i dałam jej rękę.
-Przepraszam, ale się spieszę. Musze rozdać te ulotki z pytaniem o prace, znaczy z pytaniem czy ktoś nie chciał by pracować, zresztą po co ja ci to mówię? Nie ważne.
- A co to za praca?-spytałam z ciekawości - Raini w ręku trzymała na oko 25 może 30 ulotek.
-Jako kelnerka w knajpie ,,Karokie Dokie". - Odpowiedziała.
- Wiesz, to dobrze się składa, bo ja akurat szukam pracy. - Uśmiechnęłam się do niej promiennie.
- To dobrze. Możesz zacząć od jutra. Godzina 8:00 w ,,Karaokie Dokie" tu masz adres. - Podała mi kartkę i odeszła. Jutro będzie ciężki dzień a zarazem poznam jakiegoś głupca......
*Ross*
Siema! Witajcie w moim świecie. Jestem Ross. Jak wiecie uciekłem z domu, bo moi cholerni rodzice musieli się rozstać. W sumie kiedyś byłem miły. Ale to była kwestia czasu, kiedy poznałem tę paczkę. Teraz jesteśmy rodziną. Właśnie siedziałem sobie na sofie popijając piwo z moją paczką. To był strasznie nudny dzień. Żadnej laski, nic.
- Hej Ross, podaj browarca. - odparła moja najlepsza przyjaciółka Susan, Susan Morgan. Jeśli myślicie że to moja dziewczyna to się mylicie. To tylko przyjaciółka. Jutro muszę iść do mojej ulubionej knajpy ,,Karaokie Dokie". Dlaczego ?. Tylko tam są najlepsze laski na świecie. Jest już grubo po 20. Ale co tam imprezę czas zrobić. A jutro na panienki. O tak, jutro będzie bardzo dobry dzień...
*Następny dzień* *Laura*
- O matko! już po 7! Nie mogę się spóźnić i to pierwszego dnia! - Wstałam szybko z łóżka, wzięłam rzeczy i pognałam do łazienki. Wybrałam na siebie ten zestaw, pomalowałam lekko rzęsy. zeszłam szybko do kuchni, zjadłam śniadanie i szybko wyszłam z domu. Poszłam pod ten adres jaki podała mi Raini.
- Jestem! - Krzyknęłam wchodząc do knajpki.
- Woah! Masz plus za niespóźnienie się. Tu masz fartuch idź się przebierz i wracaj, zaraz ludzie będą się schodzić. - Powiedziała uśmiechnięta i podała mi fartuch. Zrobiłam to co kazała i po chwili byłam już gotowa.
- Hej, Raini, a tu też można śpiewać ? - Zapytałam stojąc za ladą.
- Tak, taka nazwa ,,Karaoke Dokie". - Zaśmiała się.
- O! Idzie pierwszy klient. Idź go obsłuż. - rzuciła i podała mi notes.
- Dzień Dobry! Co podać ? - Powiedziałam uprzejmie.
- Helloł! - Pisnął. - Hmm, cheeseburgera do tego Cola z dodatkiem ciebie. - Prawie wszystko zanotowałam, na końcu o mało co oczy mi nie wyszły z orbit. Spojrzałam na tego kolesia, miał blond włosy, brązowe oczy i wglądał mi na totalnego debila.
- Amm, przepraszam, co ? - dodałam z zdziwieniem.
- Ciebie kotku, co ty na to na zbliżenie się do mnie ? - Tym razem wstał i pogłaskał mnie po policzku.
- Yyy, no chyba nie, spadaj. Zamówienie zaraz będzie.- Krzyknęłam i odeszłam.
- Czy ona mi właśnie odmówiła ? - szepnął, ale i tak to usłyszałam. Pff co za baran.
*Ross*
Czy ona mi właśnie odmówiła ?. Wow, wow, wow! Nikt ale to nikt nie odmawia Ross'owi.
Dziewczyna nie wie z kim zadziera. Jeszcze mnie pokocha...
Mamy 1 rozdział #YAY podoba się ?. Jest trochę krótki. ;/. :D. Anaway, podoba wam się wgl blog ? :D.
Komentujesz- Motywujesz :D <3.
~ RYBA XDD.
sobota, 19 kwietnia 2014
PROLOG!
On bezinteresowny, nieczuły i samolubny, tak to nasz Ross Lynch we własnej osobie. Od kiedy uciekł z domu nie jest już taki jak wcześniej czyli kochany, uczciwy, przyjacielski. Teraz ma swoją paczkę, jest postrachem miasta. Czy to się zmieni kiedy pozna śliczną brunetkę o pięknych brązowych oczach ?
A ona : Miła,kochająca, zna zasady i ich przestrzega, szukająca tego jedynego już przez 2 lata to Laura Marano. Rodzice nigdy nie mają dla niej czasu i dla jej siostry. Przez firmę mamy brunetka razem z całą rodziną musi się wyprowadzić z Teksasu do L.A. Nasza bohaterka będzie szukać pracy, czy ją znajdzie ? Czy spotka tam swoją miłość ? Czy jednak cały czas będzie miała pecha do chłopaków. Pewien blondyn wywróci jej życie do góry nogami.
No i prolog napisany! :). Podoba wam się ?. Czekajcie na przygody dwójki głównych bohaterów. Nie ale tak na serio, podoba wam się ? :)
~ RYBA XDD.
Prolog oczywiście pisany przez naszą zdolną Paulinę:) Mam nadzieję, że się podoba. Rozdział 1 prawdopodobnie jutro. Do napisania ~Abi
A ona : Miła,kochająca, zna zasady i ich przestrzega, szukająca tego jedynego już przez 2 lata to Laura Marano. Rodzice nigdy nie mają dla niej czasu i dla jej siostry. Przez firmę mamy brunetka razem z całą rodziną musi się wyprowadzić z Teksasu do L.A. Nasza bohaterka będzie szukać pracy, czy ją znajdzie ? Czy spotka tam swoją miłość ? Czy jednak cały czas będzie miała pecha do chłopaków. Pewien blondyn wywróci jej życie do góry nogami.
No i prolog napisany! :). Podoba wam się ?. Czekajcie na przygody dwójki głównych bohaterów. Nie ale tak na serio, podoba wam się ? :)
~ RYBA XDD.
Prolog oczywiście pisany przez naszą zdolną Paulinę:) Mam nadzieję, że się podoba. Rozdział 1 prawdopodobnie jutro. Do napisania ~Abi
piątek, 18 kwietnia 2014
POWITANIE!
HEJ! RAZEM Z KOLEŻANKĄ Esterą postanowiłyśmy założyć bloga. O Rossie i Laurze ;). To będzie troszkę inna historia. Tutaj będzie nienawiść. ;) Czekajcie na prolog! :*.
Subskrybuj:
Posty (Atom)