piątek, 13 marca 2015

Tu Abi ;)

Chciałam was zaprosić na mojego bloga (nowego) http://follow-your-dreams-raura.blogspot.com
Poniżej daję prolog:

Ludzie przyjmują taką miłość, na jaką w ich mniemaniu zasługują. To szczera prawda, choć nie wszyscy ją sobie uświadamiają. To dlatego jest tyle nieszczęśliwych ludzi, bądź nieświadomych swojego nieszczęścia.
Ja byłam w tej drugiej kategorii. Ale na uświadomienie sobie tak prostej sprawy, potrzebowałam czasu. Mnóstwo czasu...

Jeżeli kogoś zaciekawił zachęcam do czytania i obserwowania :)

poniedziałek, 9 marca 2015

Witajcie!

Co do tego bloga...
Nie mam kontaktu z Rybką, od kilku miesięcy, więc nawet nie wiem, czy blog dalej będzie istniał. Przepraszamy za brak rozdziału, ale sami widzicie jaka jest sytuacja. Ja raczej nie wrócę na tego bloga, bo mam jeszcze swoje dwa :/
Przepraszamy raz jeszcze...
~Abi

wtorek, 16 grudnia 2014

NOWY BLOG!!!

Tutaj Ryba,  chciałabym wam ogłosić, że założyłam bloga,  o Rossie i Lau oczywiscie. Jeśli ktoś oglądał tajemnice domu anubisa to wię już o co chodzi.  Fabula jest historyczna Tak myślę,  ale spokojnie nie zanudze was. Będzie dużo śmiesznych momentów.  Zapraszam do komentowania,  obserwowania i wspierania mnie:D. Już się boję waszych opini co do bloga!  ❤http://sheismagicandmychosen.blogspot.com/



środa, 10 grudnia 2014

Zapraszam na bloga!

Serdecznie Zapraszam, na bloga mojego i przyjaciółki o naszym życiu, opisujemy tam ciekawe dni z naszego życia, mam nadzieję, że wpadniecie, zaobserwujecie i po komentujecie :D.
LINK : http://paulinaijulia.blogspot.com/



niedziela, 23 listopada 2014

Rozdział 20

*Oczami Laury*
(...) Sama nie wiem czemu, ale oddałam pocałunek. Po chwili jednak oprzytomniałam i przerażona sama swoją reakcją złapałam torbę i zostawiłam oszołomionego Rossa samego w pokoju i wybiegłam.
Po drodze zadzwoniłam do mojej koleżanki.
-Halo?-spytałam.
-Laura?
-Tak to ja. Mam pytanie. Czy można przełożyć samolot na ,,za chwilkę"?-spytałam lekko zaniepokojona, że mi odmówi.
-Jasne, nie ma sprawy. Ale aż tak ci się śpieszy?-spytała.
-Żebyś wiedziała nawet jak bardzo-powiedziałam i czekałam na jej reakcję.
-Czekaj chwilkę...-czekałam aż odpowie mi, kiedy mam samolot.
-Za pół godziny masz samolot. Wyrobisz się?-spytała.
-Tak. Będziesz czekała?-spytałam.
-No jasne. To do zobaczenia skarbie!-krzyknęła i rozłączyła się. Raz dwa znalazłam taksówkę i odjechałam. Teraz liczyło się tylko to, by Ross mnie nie znalazł. Nie potrafiłabym mu teraz spojrzeć w oczy...
*Oczami Rossa*
Co ja najlepszego zrobiłem! Po co ja ją całowałem? Gdybym tego nie zrobił na bank by nie uciekła! Po co ja z moimi uczuciami wyskoczyłem? Jaki ja jestem głupi. Teraz mogę ją stracić na zawsze. Dziwne, że wybiegła ze SWOJEGO domu i nie zamknęła go. Ale ma zapasowy kluczyk zawsze na lodówce, więc z tym nie będzie problemu. Mam jeszcze trochę czasu, więc myślę, że jeżeli się postaram, to mam jeszcze szansę, aby namówić ją do zostania w L.A.
Po chwili już miałem obmyślony plan.
Tak więc zamknąłem jej dom i pobiegłem do kwieciarni, kupić jej duży bukiet róż. Skoczyłem jeszcze do jubilera i poprosiłem o jakiś łańcuszek. Akurat był z literką ,,L". Kupiłem więc te rzeczy. Postanowiłem jeszcze tylko dowiedzieć się, gdzie może obecnie przebywać i kiedy ma samolot.
<Godzinę później>
Dostałem się do budynku, w którym pracuje ta jej cała koleżanka. Ta sama co załatwiła jej wyjazd do Londynu.
-Przepraszam, nie wie pani gdzie spotkam Alice Newmoon?-spytałem.
-Pani Alice wyjechała-odpowiedziała recepcjonistka.
-Jak to?-spytałem.
-No... Jakieś pół godziny temu wyjechała do Londynu razem z nową gwiazdą, którą mają wypromować-odpowiedziała mi kobieta.
-A wie pani, czy ta gwiazda to Laura Marano?-spytałem z nadzieją, że może ta kobieta się myli.
-Tak, to ona. A zna ją pan?-spytała kobieta.
-Tak... A może mi pani powiedzieć, gdzie teraz są? W jakim budynku? Na jakiej dzielnicy? Cokolwiek?-spytałem.
-Niestety nie mogę udzielać takich informacji. Nawet nie powinnam panu mówić o tym, co to za gwiazda. Już za dużo powiedziałam. Przepraszam, ale mam takie procedury-powiedziała lekko smutna kobieta.
-W takim razie dziękuję i do widzenia-powiedziałem załamany i wróciłem do domu. Kiedy dotarłem, rzuciłem się na łóżko, oczy robiły mi się mokre, czy ja płacze?  Największy podrywacz, bez uczuć płacze. Nie mogę tego pojąć, teraz już wiem, co to znaczy uczucie,  ona zmieniła moje całe życie. Dlaczego pojechała? Nie rozumiem.
Do mojego pokoju weszła Dells.
- Ross, pozycz.... Co się stało?! - spytała  z troską i podeszła do mnie mocno mnie tuląc.
- Lau, pojechała.
- Naprawdę się zakochałeś... - szepnęła.
- Jak widać. Nie mogę bez niej zyc , Rydel. Co ja mam zrobić? Nie wytzymam bez niej tyle. - czułem się okropnie.
- Jak to co?! Jedź do niej, jak kochasz to jedź. Jak ona kocha to cię nie zostawi tam w Londynie samego. Nie siedz tak, tylko pakuj się i jedź do niej i szukaj. - skończyła.
- Wiesz co? Masz rację, zrobię to. Polece tam jeszcze dzisiaj. - odpowiedziałem z pewnością.
- Ross..
- Tak? - spojrzałem na siostrę pytającym wzrokiem.
- Tylko się ogarnij. Chyba nie chcesz żeby
Lau zobaczyła twoje czerwone oczy, co nie? - odparła.
- Racja. Dzięki Ryd. Za wszystko. - przytuliłem ja. - A teraz wybacz idę się pakować. - rzuciłem i zacząłem przygotowania.


Heeeey aniołki xx. Witamyyy again. XD
Przybywamy z rozdziałem. Woo hooo XD
Mamy nadzieję że się spodobał choć trochę. : ) rozdział był by w tamtym tygodniu, ale nie miałam czasu. Zawalona nauką bylam , buuuuu!!!! Zawiodlam was, przepraszam. :(  następny mamy nadzieje ze juz wkrótce. Do napisania misiaki xx komentujcie to strasznie motywuje.
Dedykujemy ten rozdział wszystkim naszym kochanym czytelnikom.
Love ya! :*:*:*:*:*:*:*:*:*.
1 część pisała Abi a ja of course Ryba drugą :D
~ Ryba XDD ~ Abi.



czwartek, 13 listopada 2014

Rozdział 19

Kolejny dzień i godziny z Lau, bo już niedługo wyjeżdża. Co ja mam zrobić by nie pojechała, no co?! Ale nie chcę by była nieszczęśliwa. Jestem rozdarty, uhhh.
Nie wiem już co myśleć. Jak pojedzie to może tam poznać jakiegoś innego faceta i o mnie zapomni. O co to to, nie. Do tego nie dopuszczę.
*Oczami Laury*
Powoli się pakowałam do wyjazdu.
Uhh, przecież nie chcę jechać i ich wszystkich tu zostawić, a szczególnie Ross'a. Mógł by zrobić ten pierwszy krok jeśli mu na mnie zależy, czy w ogóle mu zależy, ehh. Ja na pewno nie będę pierwsza, on jest facetem i to on powinien walczyć. Nie mogę uwierzyć, że jadę już za 10 godzin. Może nie jechać? Nie wiem.
Poczułam wibrowanie w mojej kieszeni, zostałam sms-a od mojej koleżanki, Alice - tej, która zaproponowała mi wyjazd do Londynu.
,,I co Lau? Gotowa? Szczęśliwa i pełna euforii? :D Nawet nie wiesz jak ja się cieszę! Wreszcie razem i to w dodatku w Londynie przy nagrywaniu płyty i teledysków z zespołami! Powiedz tylko czy wszystko pewne. Czekam na odpowiedź. W razie czego będę za 10 godzin. Pa skarbie! 
                                                                                                                                         ~Alice"

Zapomniałam dodać, że ja i Ross nie jesteśmy już razem w domu. Zrosły mu się żebra i teraz jest już zdany na siebie. Nie odwiedza mnie od dwóch dni. Nawet nie wiem, czy się ze mną pożegna... Zależy mi na nim i myślałam, że po tym co mi wyznał, choć trochę zależy mu na mnie. A;e najwyraźniej myliłam się... Mówił że mnie kocha... Że mnie kocha...
-Cześć... Lau-powiedział jakiś głos stając w progu mych drzwi. Głos, którego już dawno nie słyszałam.
-Hej Ross-powiedziałam nawet nie odwracając się do niego. Dalej się pakowałam do walizki, która była na moim łóżku.
-Pomóc ci?-spytał.
-Nie. Już kończę. Po co przyszedłeś?-zapytałam chłodno. Teraz też na niego nie patrzałam, bo wiedziałam, że jeżeli to uczynię to wymięknę.
-Przyszedłem się pożegnać. Wiem, że to dla ciebie ważne. W końcu to dla ciebie wielka szansa pokazania się gdzieś. Mam nadzieję, że szybko wrócisz-powiedział z nadzieją w głosie.
-Wiesz, Ross... Wczoraj gadałam z Alice. Ja... Tak jakby... Wyprowadzam się? Nie wiem czy to dobre określenie. Nie będzie mnie około pół roku-powiedziałam, a jedna samotna łza wydostała mi się spod powieki.
-A-Ale jak to?-spytał nie rozumiejąc.
-No bo... To nie tylko teledyski... To też piosenki, choreografia i zespoły... Koncerty... Potrzebowali kogoś, kto szybko się uczy. Wybrali mnie-teraz kolejne łzy leciały po moim bladym już policzku.
-Lau... Musisz jechać?-spytał.
-Sama nie wiem... Ale chcę... Oczywiście nie chcę cię zostawiać-powiedziałam po czym nie wytrzymałam. Odwróciłam się w jego stronę i utonęłam w jego silnych ramionach. Potrzebowałam teraz tego najbardziej. Wsparcia, przytulenia... Jego samego... Wystarczyła mi tylko jego obecność. I to było najgorsze w tym wyjeździe: że on nie mógł jechać ze mną. A ja tak strasznie się bałam, że przecież on może kogoś poznać...
-Lau... Jestem przy tobie... Nie płacz-próbował mnie pocieszyć, kiedy ja nadal szlochałam.
-Wiem. Ale za chwilkę cię nie będzie-powiedziałam ze smutkiem.
-Ale zawsze bez względu na odległość będę przy tobie. Zawsze-to słowo odbijało mi się echem w głowie. Zawsze. Czy może być coś piękniejszego? Słowo ,,Zawsze" było symbolem wieczności w filmie ,,Gwiazd naszych wina". Izaac i Monica obiecywali sobie, że zawsze będą razem bez względu na wszystko. A teraz czuję, że Ross i ja możemy być razem bez względu na odległość. Tylko jak ja bez niego wytrzymam pół roku, jak nie mogę wytrzymać dwóch głupich dni?
-Cieszę się, że tu jesteś-powiedziałam patrząc mu w oczy. Otarł moje łzy i powiedział szeptem:
-Ja też-po czym musnął moje usta...
***
Przepraszamy!
Rozdziału nie było prawie miesiąc ale to przeze mnie (mówi Abi). Za bardzo zajęłam się swoim blogiem, potem szkołą i innymi sprawami, że kompletnie zapomniałam o tym blogu! Ale Rybka wczoraj mi napisała, że ma już skończoną pierwszą część (tak :) To pierwsze cudo to jej dzieło :D) a drugą pisałam ja. Właśnie dziś. Za jakiekolwiek błędy przepraszamy. Rozdział z dedykacją dla Patki Cher, która zawsze nas wspiera :D Przepraszamy, że taki krótki, ale sami rozumiecie, że oprócz bloga mamy życie prywatne. Mam nadzieję, że za bardzo nie przesłodziłam. To ja lecę. Do następnego!
~Ryba XDD
~Abi

niedziela, 19 października 2014

Rozdział 18

*Oczami Laury*
-No hej! Wchodźcie-powiedziałam z uśmiechem na ustach otwierając drzwi przyjaciołom.
-Co tak długo?-spytał Riker z udawanym zdziwieniem, ale po chwili się zaśmiał. Ta... Mi do śmiechu nie jest. nadal mam przed oczami twarz Rossa znajdująca się zdecydowanie zbyt blisko mojej.
-Jak tam Ross?-spytał Rocky wchodząc do salonu, gdzie obecnie znajdował się mój przyjaciel.
-A dobrze, wiesz. Jak na rzazie czuję się lepiej-odpowiedział Ross kierując słowa do autora pytania. Po chwili dostałam sms-a. Był od mojej koleżanki. Szybko go odczytałam i aż oczy mi wyszły na wierzch.
-Lau? Coś się stało?-podeszła do mnie Delly.
-Nie. To znaczy tak. To znaczy... Przyjaciółka zaproponowała mi wyjazd do Londynu. Podobno jakiś znany producent chciałby, abym nagrała parę kawałków z ich nowym zespołem, albo wystąpiła w którymś z teledysków-powiedziałam wciąż nie dowierzając.
-A kiedy masz jechać?-spytał lekko załamany Ross, natomiast Delly właśnie mnie przytulała z radości.
-Za 4 dni. Super, co nie?-uśmiechnęłam się szeroko.
-Ta... Bardzo-wyczułam ironię w jego głosie.
-Coś nie tak?-spytałam podchodząc do niego.
-Nie, nic... Tylko... Myślałem, że nadal będziesz się mną zajmować.
-Uwierz mi, że chciałabym, ale jest to trochę skomplikowane... Wiesz, że bardzo mi na ty zależy... A poza tym, ty już jesteś wystarczająco zdrowy, że bez mojej pomocy sobie poradzisz-powiedziałam lekko oburzona.
-Tak uważasz?-spytał patrząc na mnie zszokowany.
-Owszem. A jak nie znajdziesz sobie inną pielęgniarkę.
-Ty myślisz, że to takie proste-powiedział cicho nie patrząc mi w oczy. Całe rodzeństwo Rossa przyglądało się z zaciekawieniem danej sytuacji. Spojrzałam na niego, po czym zamknęłam mocno oczy i powiedziałam:
-Przepraszam, ale to dla mnie szansa. A ty powinieneś to zrozumieć-po czym wstałam z kanapy i podeszłam do moich przyjaciół:
-Kawy czy herbaty?
*Oczami Rossa*
Nie mogę uwierzyć w to, że postanowiła mnie zostawić i wyjechać. Ona niczego nie rozumie... A myślałem, że to, że prawie się pocałowaliśmy, to coś znaczyło! Przecież... Chodzi o to, że... Ona jest moim powietrzem, gdzie nawet chwili bez niej nie wytrzymam...
-Zrobisz mi melisę?-spytałem krzycząc do niej.
-Melisę? Przecież ty jej nie...-nie dokończyła, bo jej przerwałem.
-Ale teraz mam na nią ochotę. To zrobisz mi?-spytałem lekko podenerwowany. Podniosła i ciśnienie na samą myśl o jej wyjeździe. Nie dopuszczę do tego...
-Jak sobie książę życzy!-odpowiedziała z lekką ironią w głosie, po czym słyszałem jak do czajnika elektrycznego wlewa wodę. Mam tego wszystkiego dosyć. Przecież ona nie może mnie zostawić. Ona jest całym moim światem!
-Ross braciszku, co się dzieje?-Ryd przyszła do mnie i objęła ramieniem.
-Nic... Po prostu na samą myśl o jej wyjeździe... Nie czułaś nigdy czegoś takiego, że wiesz, że zaraz zabraknie ci bliskiej osoby?
-Zakochałeś się, co?-spytała patrząc na mnie.
-Nie. Po prostu przywiązałem się do niej. To źle?-spytałem.
-Nie powinieneś za bardzo się przywiązywać do osób, co do których nie jesteś pewien. Poza tym chyba pierwszy raz się zakochałeś. Uważam, że Lau jest super dziewczyną i oddaną przyjaciółką, ale czy ona odwzajemnia twoje uczucia?
-A czy ja miałem wpływ na to, że się w niej zabujam? Wszystko dookoła przypomina ją. Perfumy w sklepie - jej perfumy. Szampony - zapach jej włosów. Każdą dziewczynę porównuję z nią. Wcześniej taki nie byłem...
-Gdybyś wcześniej nie był takim bad boyem, to może nie zakochałbyś się w Lau, a może ona zauważyłaby w tobie obiekt westchnień, a nie człowieka, który zalicza pierwszą lepszą panienkę-powiedziała lekko poirytowana.
-Przecież wiesz, że z nimi nie spałem!-krzyknąłem najciszej jak potrafię.
-Wiem. Ale się z nimi całowałeś. Ale jakby ktoś tak patrzył z boku, to rzeczywiście mógł sobie za dużo pomyśleć. A może Lau chcesz po prostu zaliczyć, co? Mimo, że jesteś moim bratem, zależy mi na Lau i proszę cię - nie skrzywdź jej-powiedziała po czym poszła do kuchni.
- Nigdy jej nie skrzywdzę, nie ją, to jest chyba miłość mojego życia. - w salonie pojawiła się, Lau, oby tego nie słyszała.
- Lau, proszę nie wyjeżdżaj. - mówiłem sobie w głowie.
- Hej, ludzie parę tygodni temu napisałam piosenkę, chcielibyście jej posłuchać? - zapytała. Oh, jej anielskiego głosu zawsze.
- Tak, tak, tak! - krzynąłem. Czemu? Jaki ja głupi. Laura uśmiechnęła się do mnie. Uśmiechnęła się, do mnie? Czujecie to?
- Okej. - brunetka usiadła do pianina i powoli zaczęła grać, a po chwili, z jej ust zaczęły wydobywać się słowa.

Żyłam z diabłami i aniołami, aniołami, aniołami
 zdałam sobie sprawę, że ty i ja jesteśmy w tej samej łodzi,
 w samej łodzi,
 tak Zabija mnie, jak mnie kochasz,
 wtedy ty wytnij mnie, zrobię to samo
 Żyliśmy jak anioły i diabły, diabły
 Kocham ból nie chcę żyć bez niego
 dlaczego więc staram się
doprowadzasz mnie do szaleństwa
 teraz krzyczymy tylko po to by zobaczyć kto jest głośniejszy
 dlaczego więc staram się masz mnie jak
 na na na na
 Na na na na na
Na na na na na
 oooo tak
- Na razie mam tyle. I jak? - uśmiechnęła się uroczo.
- Lau, to było piękne. - Delly podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
Może, to lepiej jak pojedzie. Nie chce żeby wyjeżdżała, ale chcę by spełniła swoje marzenia.
Tak bardzo nie chcę by wyjeżdżała.



Wracamy z kolejnym rozdziałem. WOOT WOOT! I Jak podoba się? Huehuehue ;3. Tutaj piosenka ktora spiewala Lau. Pierwszą część pisała Aby, ja drugą. Czekamy na opinie. ;3
Ariana Grande - Why Try.
A no właśnie dedykujemy rozdział
Patce Cher i Pinki :3 xx.