sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 10

*Oczami Laury*
-A ten to kto?-spytał poirytowany Ross, kiedy tylko do nas podszedł.
-Eliot-mój kuzyn wystawił dłoń w jego kierunku.
-Ross Lynch-odpowiedział z zaciśniętymi zębami i chyba troszeczkę za mocno ścisnął rękę mojemu kuzynowi.
-Laura?-spytał Eliot.
-Tak?-odpowiedziałam.
-Nadal masz ten sam numer?-spytał.
-Oczywiście.
-To może zadzwonię do ciebie innym razem, bo teraz muszę wracać. To do zobaczenia!-krzyknął i odszedł.
-Kto to był?!-warknął na mnie Ross.
-A co cię to obchodzi? Moje życie i mam prawo z nim robić co tyko zechcę! Tobie nic do tego z kim się spotykam! Zrozumiano?!-uniosłam się za mocno. Wiem, nie powinnam.
-Przepraszam-powiedziałam ze skruchą i ruszyłam w stronę domu. Po chwili kątem oka zobaczyłam, jak koło mnie pojawia się chłopak.
Szliśmy w milczeniu. Po chwili coś sobie przypomniałam.
-Popcorn!-krzyknęłam i ruszyłam biegiem za siebie. Spojrzałam na zegarek. No nie! Za trzy minuty zamykają sklep. Obym zdążyła. Dziś to mam pecha!
Doszłam do sklepu. Ross chyba został gdzieś w tyle. Podeszłam i już miałam złapać za klamkę i pociągnąć drzwi w celu otworzenia ich, kiedy nagle sprzedawczyni zmieniła tabliczkę z ,,open" na ,,closed".
-Szlag!-kopnęłam z całej siły w kamień leżący obok mnie. Po chwili usłyszałam jakiś przyspieszony oddech.
-Ty to masz chody!-Ross uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam gest.
-Ale i tak zamknięte-zrobiłam smutną minkę.
-Ja się tym zajmę-powiedział tajemniczo i pociągnął za klamkę. Zamknięte. Poszedł gdzieś zostawiając mnie samą. Po chwili słyszałam jakieś krzyki, podniesiony głos i po chwili Lynch wrócił z trzema paczkami popcornu.
-Jak to zrobiłeś?-zapytałam nie dowierzając.
-Kotku, ja jestem Ross Lynch. Mnie każdy ustępuje-powiedział z pewnością.
-Jesteś pewien?-spytałam po chwili. Przecież ,,Każdy" to nie ja, c'nie?
-Może nie do końca-przybliżył się do mnie, ale nie za blisko, bo uciekłam. Zaczęłam się histerycznie śmiać. Po chwili wpadłam na czyjąś sylwetkę. Najwyraźniej męską, bo poczułam niezłe uderzenie.
-Ładnie to tak samemu w nocy chodzić?-jakiś typ, którego twarzy nie widziałam zaczął się do mnie przystawiać.
-O tej porze jest baaarodzo niebezpiecznie-z ciemności wyłonił się drugi.
-A szczególnie dla takich ładnych dziewczyn, jak ty...-kolejni dwaj. Ej! No co jest?
-Zgubiłam się, przepraszam. Już sobie idę-wstałam z ziemi i chciałam pójść, kiedy nagle jeden z nich złapał mnie za nadgarstek.
-Kto powiedział, że możesz?-spytał przez zaciśnięte zęby.
-Ej, casanova! Przystopuj trochę, bo ona jest ze mną-za mną nagle pojawił się Lynch. Może jednak dobrze, że z nim poszłam?...
-A ty to kto?-spytał jeden z bandziorów. Nie widzieli jego twarzy. Na jeden skrawek w tym parku, czy czymś tam padało światło. Ross niczym bestia z ,,Pięknej i Bestii" podszedł do światła i ukazał swą twarz.
-Lynch? A c-co ty t-tu rrrobisz?-ten, co mnie trzymał za nadgarstek zaczął drżeć, tak samo jak jego głos.
-Mam ci po raz kolejny przyłożyć?-przyłożył mu pięść do twarzy nie robiąc żadnej szkody. Na razie...
Po chwili poczułam jak gostek mnie puszcza, a reszta razem z nim ucieka. A ja? Wstałam, podbiegłam do Lyncha i przytuliłam go z całej siły wtulając się w niego jak w pluszowego misia.
Chłopak stał chwilę w osłupieniu, nie wykonując żadnego ruchu. Po chwili jednak odwzajemnił gest i przytulił mnie do siebie.
-Dziękuję-szepnęłam. Czułam jak się uśmiecha.
-Drobiazg-odpowiedział i zaczął nami kołysać. Czułam się tak przyjemnie w jego umięśnionych ramionach. Emmm, co ja powiedziałam?
- Okej, chodźmy już. - chrząknęłam odrywając się  od niego.  Szliśmy powoli nie śpiesząc się, zerkaliśmy na siebie od czasu do czasu, śmiejąc się przy tym.
- Jesteśmy! - krzyknęłam, a następnie rzuciłam popcorn do mikrofalówki i poszłam z blondynem do pokoju.
- Idź go przypilnuj, a ja idę spać. - powiedziałam do siostry która rozmawiała z naszymi gośćmi.
- Dzięki siostra. Dobranoc. -  podeszła do mnie i przytuliła.
- Miłego oglądania wszystkim. - ziewnęłam, obdarowując wszystkich uśmiechem, i podreptałam do mojego pokoju. Umyłam się, przebrałam w piżamę, wyszłam z łazienki którą mam w pokoju.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAA! Ross, co ty tu robisz? - krzyknęłam przerażona, gdy zauważyłam że siedzi na moim łóżku.
-Miłe powitanie, dzięki.
- Sory, ale przestraszyłeś mnie. - uspokoiłam si trochę. - Co cię tu sprowadza? - ciągłam.
- Chciałem porozmawiać.- odparł spokojnie.
- Nie masz nic do mówienia, dziękuje że mnie uratowałeś dzisiaj. - spojrzałam na  niego i powoli podchodząc.
- Nie mogę przestać myśleć o tobie. - rzekł.
- Eee.. - szepnęłam.
- Mogę cię zapytać o coś? - spytał. Kiwnęłam twierdząco głową.
- Czy mam u ciebie jakieś szansę? - Byłam zszokowana.
- Ross..- westchnęłam i usiadłam obok niego.
- Rozumiem, wiem że mi nie ufasz, lepiej ci nic nie zrobię bo twój chłopak Eliot mnie pobije. - zaśmiał się.
- To nie mój chło...- nie dał mi dokończyć.
- Kiedy będziesz gotowa, to powiedz mi, proszę. - szepnął mi do ucha. - A teraz dobranoc, najsłodsza. - ucałował mnie w policzek i wyszedł z pokoju. I co ja mam myśleć? Mówi prawdę czy ma ze mnie bekę? Walnęłam się na łóżko, ale przedtem zgasiłam światło. Co za dzień - pomyślałam. Złapałam się za policzek i uśmiechnęłam do siebie. Jutro nowy dzień.

Mamy 10 rozdział. Myślę że jest troszeczkę dłuższy ;). Zostawiamy go wam do ocenienia. ;) Loffkam :*. Najlepszych wakacji kochane aniołki x. ~ RYBA XDD.
Pierwsza część moja druga Rybki;) Macie trochę raury, ale nie przyzwyczajajcie się:) Do napisania miśki! Abi

środa, 25 czerwca 2014

Rozdział 9

*Oczami Laury*
Spojrzałam ponownie na blondyna, który stał parę kroków ode mnie. Zdziwiło mnie to, że nie mówił tych swoich głupich tekstów, ani nie próbował mnie podrywać. Okey, to jest mega dziwne...
-To jest Rydel, Rocky, Riker i Ross-Vanessa przedstawiała po kolei postacie-Oni są rodzeństwem. Natomiast ten tu-wskazała palcem na szatyna-Jest tylko przyjacielem tej rodzinki.
-My się znamy z widzenia! Nie widziałam, że jesteś siostrą mojej najlepszej przyjaciółki!-Rydel rzuciła mi się na szyję i uściskała mocno.
-Z widzenia?-spytała nie pewnie Van.
-Tak! Laura jest kelnerką w ulubionej knajpce mojego brata, Rossa-wskazała palcem na niego.
-To ty Laura znasz ich wszystkich?-spytała mnie Van.
-Tak, ale tylko z widzenia-odpowiedziałam szybko. Spojrzałam wymownie na Rossa. Zrobił zdziwioną minę, ale nie powiedział nic. W moim domu ja go nie znam!
-Przepraszam za brata, wtedy w barze-powiedziała szybko Rydel.
-Laura? Masz mi coś do powiedzenia?-spytała podejrzliwie Van.
-O co chodzi? Jakiego brata? Mam tyle klientów, że nie pamiętam!-uśmiechnęłam się do Rydel. Nie szło mi najlepiej kłamanie.
-Czyli nie pamiętasz Rossa? Jego zachowania czy coś...-Rydel nie dokończyła, bo przerwała jej Van.
-Co ty żeś robił mojej siostrze?-spytała purpurowa Van.
-Vanessa! Nic! Ja tego nie pamiętam! Przynajmniej wiemy, że musiało to nie być wcale takie ważne, ani nic. Nawet nie wiemy co, a ja nie chcę  wnikać. To co? Jemy kolację?-szybko zmieniłam temat.
- Jasne, siadajcie proszę do stołu. - Vanka spojrzała nich i ruchem ręki pokazała że mają usiąść. Błagam niech Ross obok mnie nie siada, proszę, proszę, pro.... Dzięki szczęście, zostaniemy my kiedyś przyjaciółmi?  Zajadaliśmy się sushi i popijaliśmy kakaem. Wszyscy rozmawiali i bawili się w najlepsze oprócz mnie i blondyna.
- Co wy na wieczorek filmowy? - zapytała Vanessa.
- Jasne. - odpowiedzieli.
- Dobra to raczej horror czy komedia?
- Ba że horror. - dodał Riker.
- Dobra to Piła 7. - odpowiedziała.
- Ja idę spać, późno już. Chcę się wyspać bo jutro idę do pracy. - przeciągnęłam się. Podeszłam do każdego i przytuliłam oprócz Ross'a. Wow był dziś wyjątkowo cicho, coś mu jest?
- Dobranoc księżniczko, jutro na pewno cię odwiedzimy w pracy. - powiedziała Delly.
- Ej! Nie ma popcornu. Laura mogłabyś? - poprosiła mnie siostra.
- Serio? A wy nie możecie?
- Ja się boję ciemności. - bronił się chyba Riker.
- Ja też. - pisnęła reszta, oprócz milczącego blondyna który patrzał się cały czas na mnie.
- Yyyy, no to mamy problem, ja też się boję łazić, a do tego w nocy. - powiedziałam z sarkazmem.
- Dobra Ross, idź z nią, ty jako jedyny się nie odzywałeś to się  nie boisz, nie? - poklepał go brat po plecach.
- Ja? Bać się? No błagam cię. - wstał z kanapy i powędrował do mnie. Niee chcę iść z nim. Boże.
- A tak w ogóle jest po 21 o 22 zamykają sklep więc... Wiać! - pstryknął palcem eee... Rocky?
Poszłam wziąć bluzę, ubrałam buty i wyszliśmy.  Szliśmy ciszy, trochę niezręcznie. Kiedy doszliśmy do sklepu, szybko poszłam wziąć wymarzony popcorn dla siostrzyczki, ohh kiedyś ją za to zabije. Zapłaciłam i wyszliśmy ponownie w ciszy do domu.
- Słuchaj odpuszczam sobie. Chcę abyś wiedziała że jesteś ważna dla mnie i.. - mówił.
- Laura! - krzyknął ktoś z tyłu.
- Elliot!? - krzyknęłam niedowierzając. Zostawiając oszołomionego Ross'a, pobiegłam i rzuciłam się Elliotowi na szyję.
- Jezu, nie myślałem że będziesz tak bardzo tęsknić. - odparł.
- Ja też kuzynie...


Joł, jołki :D. I jest rozdział 9 yay ;p. Akcja dopiero się rozgrywa, soooł ;p. Napiszcie co myślicie o rozdziale ;). Pierwszą część pisała Aby a ja drugą. Dziękujemy za komentarze, motywujące oczywiście. Ilysm.
Czekamy na opinie rozdziału. ;)

czwartek, 19 czerwca 2014

ZAPRASZAM!

ZAPRASZAM WAS NA MOJĄ STRONĘ INFORMACYJNĄ O R5 I LAURZE MARANO! CODZIENNIE NOWE INFORMACJE! ZAOBSERWUJCIE I BĄDŹCIE NA BIERZĄCO. :3 ROZDZIAŁ WKRÓTCE! :).
 http://stealyourheart123.blogspot.com/

sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 8

Oczami Laury, następny dzień.

O mój boże, jest po 7, zaraz spóźnię się do pracy! - pomyślałam. Wstałam szybko z łóżka, spojrzałam za okno, dzisiaj będzie ciepło. Założyłam na siebie krótkie spodenki i luźny top. Wzięłam bułkę z szafki i wyleciałam jak wicher do pracy.
- Już jestem! Przepraszam za spóźnienie. - mówiłam szybko. Podreptałam założyć fartuch i brać się za robotę. Jak na razie wszystko szło dobrze. Po 15 była już tutaj cała sala ludzi, których ja z Raini musieliśmy obsłużyć. To mój najszęśliwszy dzień w życiu. Dlaczego? Bo nie ma tutaj Lyncha. Po 18 zaczął się wieczorek karaoke. Dzisiaj Raini miała wartę. Ja mogłam iść już do domu. Zdjęłam fartuch i szłam w stronę domu, o dziwo nikogo nie spotkałam, chodzi mi o Lyncha, oczywiście. Weszłam do domu i kogo zastałam? Siostrę we własnej osobie.
- Vanessa! - krzyknęłam podbiegając do niej i mocno ją ściskając.
- Wow, nie myślałam że będziesz aż tak mocno tęsknić. Ale, brak mi powietrza, mogłabyś.....tak...mocno.. nie ściskać. - wysapała. Szybko się od niej odsunęłam.
 - Sorka. - zaśmiałyśmy się.
- Noo, to opowiadaj jak było.
- Genialnie. Dostałam pracę w serialu i akurat będzie nagrywany tutaj w Los Angeles. - pisnęła uradowana.
- Gratuluję ci, kochanie.  - ponownie ją przytuliłam.
- A u ciebie coś nowego? - spytała podnosząc brew.
- Nie, nic noweeeego. - przeciągnęłam.
- Na pewno? Bo znalazłam list w twoim pokoju od niejakiego Ross'a Lyncha. - spojrzała na mnie jak na głupią.
- Jaki list? - zrobiłam grymas na twarzy, Vanka podała mi go.
- Ja go nigdy na oczy nie widziałam.
- Dzisiaj go znalazłam bo dziś przyjechałam. Prosto na twoim łóżku leżał. Idź go przeczytaj, romantyk z tego kolesia. Słodkie rzeczy ci tam wypisał. A ja pójdę zrobić kolację. - mrugnęła do mnie i poszła w stronę kuchni. Taa, romantyk, przeszło mi przez myśl. Powolnym krokiem ruszyłam do mojego pokoju. Okno było otwarte. Pewnie tu był. Położyłam się na łóżku i zaczęłam powoli czytać, na głos.
'' Do mojej księżniczki
Sam nie wiem jak to możliwe i czy można to racjonalnie wytłumaczyć. Lecz dziś wiem,że to dla ciebie żyję, marzę, tęsknię,to ciebie kocham. Jesteś niepowtarzalna, ciepła, kochana, nie dla mnie ale dla innych. Gdy widzę cie i rozmawiamy nawet w ten kłótliwy sposób, jestem szczęśliwy że cie poznałem,i wszystkie problemy przestają istnieć, gdy przed moimi oczami pojawia się Twoja piękna twarz,ogarnia mnie wzruszenie i zastanawiam się dlaczego? Czy to nagroda czy kara? Wiem jedno zależy mi na tobie, choć wiem że i tak nie wiele to zmieni i niewiele te słowa znaczą dla ciebie,rozumiem że te słowa Kocham cię nic dla ciebie nie znaczą i nie znaczyły wypowiadane przez zemnie, choć jeszcze ci tego nie powiedziałem na żywo, ale kiedy będę mógł to to powiem. Zmieniam się dzięki tobie, ty tak na mnie działasz.
Twój Rossy x ''
Uśmiechnęłam się sama do siebie. No, romantyk z niego jest. Ale czy to, co napisał jest szczere? Nie znam go, i nie mogłabym mu zaufać. Ludzie z dnia na dzień się nie zmieniają. A z resztą, nie czuję nic do niego.
Jedne słowa utkwiły mi w głowię '' Zmieniam się dzięki tobie, ty tak na mnie działasz.'' Jeśli dałabym mu szansę na przyjaźń to pewnie bym tego pożałowała.  Ale on nigdy nie odpuści.
- Lau, chodź kolacja na stole. - usłyszałam  z dołu ciepły głos siostry. Zeszłam na dół, usiadłam do stołu.
- Zaraz przyjdą goście, których poznałam dzisiaj jak przyjechałam. Są bardzo sympatyczni, a taka blondynka po prostu idealna przyjaciółka. Zostaną na noc. - w tym momencie usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. - O! To pewnie oni. - poszła otworzyć drzwi. Kiedy weszli do pokoju, byłam w szoku bo to było prawdopodobnie rodzeństwo Ross'a z samym Ross'em. Dziękuje ci bardzo, Vanessa. Szykuje się niezła noc.


Hej! Hej! :D. Wróciłam ze szpitala pare tygodni temu, jest dobrze kochani. Dziękuje za życzenia i te cudowne komentarze! Rozdział pisałam ja czyli Ryba :3. Co tu dużo mówić, kochamy was :*. Do napisania misie :3.
~Ryba XDD.
~ Abi.
Przy okazji zobacznie najnowszy teledysk The Vamps w którym występuje Laura ;3. Jak wam się podoba? Dobrze wyszła? Moim zdaniem wygląda jak księżniczka i zrobiła wszystko profesjonalnie. x

poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział 7

*Laura*
Przeciągnęłam się, na drugi bok łóżka. Głowa strasznie mnie bolała. Wczorajsza noc daje znaki. Wstałam z łóżka i podreptałam do szafy, wybrać jakieś ubranie na dziś. Po dłuższej przerwie wybrałam czarną sukienkę w kwiaty. Włosy pofalowałam, dziś postawiłam na naturalność. Nie będę się malować. Spojrzałam na zegarek, było po 13. Westchnęłam i poszłam w stronę kuchni w celu zrobienia sobie śniadania.
Po trzydziestu minutach, zajadałam się tostami. Zerknęłam za okno, lało jak z cebra. Uwielbiam jak pada.
Może dzisiaj Lynch da sobie spokój. No właśnie, jak ja się znalazłam w domu. Nic nie pamiętam, po co ja tyle wypiłam. Głowa mnie boli, zakwasy mam. Ostatni raz. Kiedy zjadłam, pozmywałam naczynia, poszłam do mojego pokoju. Weszłam na twitter'a. O Raini dodała zdjęcia z imprezy, momentalnie się uśmiechnęłam.
Czekaj... czekaj CO?!. Ja i Ross, jak się tulimy na parkiecie. Jakim cudem go dotknęłam ?!.
A jak on mi coś zrobił. Nie daruję.
Patrzałam dalej, pełno zdjęć jak Ross niesie mnie, chyba w stronę domu. Jaka siara. Pacnęłam się w czoło.
Pełno tweetów, oh god. I do tego jeszcze piszą Raura forever, jaka RAURA ja się pytam ? Już złączyli nasze imiona. Znamy się od niedawna i już uważają że jesteśmy razem. Masakra, z kim ja żyję na tym świecie.
'' Hej Lau, co tam? Jak po imprezie?''dostałam prywatną wiadomość od Raini.
'' Ujdzie, możesz do mnie wpaść. Strasznie mi się nudzi. Zrobimy sobie babski wieczór, kochana.'' odpisałam jej.
'' Ale pada.'' wystukała.
'' Proszęęę''
'' Oh, no dobrze mała. Zaraz będę :*'' odpisała.
'' Będziemy się bawić, chyba.. :**'' stuknęłam. Wylogowałam się i poszłam do salonu.
Włączyłam telewizor i oglądałam jakiś serial, po paru minutach, ktoś zapukał do drzwi, szybko podeszłam i je otworzyłam, to była czarnowłosa.
- Hej, kochanie.- przytuliłyśmy się. Ściągnęła buty i kurtkę. Razem poszliśmy do salonu.
- To o czym porozmawiamy ? - zapytała. - A raczej o kim. - zrobiła brewki.
- Co masz na myśli?-uniosłam brew.
- Ty i Ross. Coś między wami wczoraj zaszło, jak wyszliście z imprezy ? - spytała.
- Nie mam pojęcia. Nic nie pamiętam. Mam nadzieję że nie.- powiedziałam poważnie.
-No ale masz tyle fanów teraz, że szok.
-Oni mnie nawet nie znają!
-Grunt, że znają Rossa i twoje imię. Jeszcze za żadną dziewczyną tyle nie chodził.
-Serio?-spytałam z sarkazmem. Ale Rai chyba nie załapała...
-No przecież mówię!-ja tylko pacnęłam się w czoło.
-Mam nadzieję, że da sobie spokój.
-W to wątpię.
-Jak to?!
-Widziałaś jego twitter'a?
-Nie, a co?
-Pełno tam postów typu: ,,Ja i moja dziewczyna wracamy z impry", a na nich ty i on...
-To taki żart?
-Tak! No przecież żartuje. Nic o tobie nie pisał.
-Serio?
-Tak. Na serio.
-To dobrze...-nagle zadzwonił mój telefon.
-Halo?-spytałam.
-Cześć Laurko moja słodka-powiedział głos, który drażni mnie od jakiegoś czasu...
-Mów, co się stało po imprezie! Gadaj-powiedziałam strasznym głosem.
-Okej, okej. W zasadzie to nic.
-Na prawdę?
-Nie ruszam pijanych dziewczyn-powiedział, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam. Czyli nic mi nie zrobił.
-A skąd masz mój numer?-spytałam po chwili.
-A to już moja słodka tajemnica...-powiedział i się rozłączył...
***
Tym razem kończę ja, a zaczęła Rybka:) Niestety wiadomości od Ryby nie będzie, bo biedactwo jest w szpitalu:( Wiem, mi też przykro, ale no cóż... Czasami tak jest. Mam nadzieję, że rozdział się podoba:) A tu macie jeszcze nasze pozostałe blogi:




piątek, 16 maja 2014

Rozdział 6

*Oczami Laury*
Kiedy dotarliśmy na miejsce ja i Ross cały czas niepostrzeżenie trzymaliśmy się za ręce. Wtedy podszedł do nas ten rudy koleś... Jak mu tam?... Calum? Jakoś tak.
-Widzę, że ktoś tu se dziewczynę już znalazł, co?-spytał, a ja speszona puściłam rękę blondaska. Nie mógł wcześniej?
-To co? Idziemy się bawić, Marano?-spytał takim dziwnym tonem. Czytaj: NIEPRZYJEMNYM.
-Wolę posiedzieć z Raini. Zaraz powinna przyjść.
-Raczej nie. Jest z Calumem na parkiecie-pokazał mi palcem, a ja z wrażenia otworzyłam buzię. Raini i Calum razem tańczyli i to bardzo szybko. Nie żeby coś, ale czy ona nie jest podpita? Bo wątpię by z własnej woli tańczyła z nim. Chociaż, ja nie znam jej zbyt dobrze.
-Zatańczysz?-powiedział blondyn i podał mi rękę. Wyciągnęłam dłoń w jego kierunku, a wtedy akurat puścili wolnego. Na początku byłam w znacznej odległości od blondyna w przeciwieństwie do innych ludzi, którzy dziwnie się na mnie patrzyli. Po chwili blondyn pociągnął mnie bliżej siebie, tak iż tańczyliśmy ,,normalnie", jeżeli tak to można nazwać. Nawet to było... fajne? Ale nic co fajne nie trwa wiecznie. Po chwili przyszła do nas ta ,,Blondi", co kocha Rossa. I tyle było z tańca mojego z Nim.
- To ja sobie... Już pójdę. Nie przeszkadzam wam. - Powiedziałam i wyszłam do barmana. Poprosiłam o jednego drinka. W końcu jest impreza, no nie ?. Kiedy już wypiłam, wzięłam jeszcze jednego a za nim kolejnego. Trochę zakręciło mi się w głowie. Ale jestem jeszcze na tyle trzeźwa i dojdę do domu, a także mogę się obronić.
- Laura, choć tańczyć. - pociągnął mnie na parkiet Calum a zanim Raini. No to mam się już z kim bawić.
* Oczami Ross'a*
Kiedy brunetka odeszła i wcisnęła się do mnie Susan, miałem ochotę iść z stąd. Susan to dobra przyjaciółka, ale od kiedy, zapatrzyłem się w Laurę to cały czas się kręci obok mnie. Jak wrzód na tyłku. No nic, muszę z nią zatańczyć, nie chciałbym jej zranić.
- I jak, się bawisz ? - zapytała mnie po chwili. Nie mogłem się skoncentrować. Laura,  tańczyła z moim kumplem i jej przyjaciółką.
-  Halo ? Ross ? Pytałam, jak się bawisz ? - machała mi przed oczami.
- Amm, amm. Co? Sorry, odleciałem. - odpowiedziałem, nadal z nią tańcząc.
- Nie rozumiem, co ty w niej widzisz. - mruknęła pod nosem.
- Jest idealna. Plus w moim typie i jeszcze żadna dziewczyna mi nie odmówiła tylko ona. Nie jest taka jak inne. Będzie ją trudno złamać. - mówiłem, nie patrząc się na blondynkę tylko stale na brunetkę, która porusza ciałem ,tak seksowna.  Nie mogę się powstrzymać, ona mnie pociąga.
- A ty ? Skąd się urwałaś ? - zapytałem zdziwiony, spojrzałem na nią i uniosłem brew.
- Wiesz, bo ja. Nudziło mi się i przyszłam tutaj. - mówiła z zakłopotaniem.
- Okej, wierze ci. - zmarszczyłem czoło. Westchnęła z ulgą. Piosenka się skończyła, na szczęście. Idę do mojej bruneteczki.
- No hej, kochanie. - wymruczałem jej do ucha.
- Siema, blondasku. - przykleiła się do mojego torsu. Oj, Marano, Marano się napisaś.
- Ktoś tu się napił widzę. - zaśmiałem się.
- Ale ja mało wypiłam tylko, tyle. - Pokazała na palcach 10. Mało ? Okeeej.
- Be ze mnie pijesz, Calum ?! Bezczelny typie. - zmroziłem go wzrokiem i poszłem zamówić jednego mocnego. Po pięciu minutach wróciłem i piłem mój napój procentowy.
- To,co Marano ? Masz ochotę na igraszki ? - wymruczałem jej do ucha i musnąłem lekko jej szyję. Po jej ciele przeszedł dreszcz. Uśmiechnąłem się zawiacko, to dobry znak.
- Hehe, ale ty śmieszny jesteś. - zaśmiała się uroczo.
- Jesteś zbyt upita. Chodź, odprowadzę cię do domu. - odpowiedziałem jej.
- Nie, bo ty jesteś zboczony. Hahaha ty zboczuszku. - śmiała się jak opentana.
- Nic ci, zrobię. - puściłem do niej oczko.
- W sumie szaleńcu, spać mi się chcę. - cały czas się śmiała. Złapałem ją za nogi, podniosłem i poszliśmy w stronę jej domu. Kiedy doszliśmy do jej domu, walnąłem ją na łóżko, ale przedtem ściągnąłem jej buty.
- No, to pożegnam się i spadam. - wstała z łóżka i podreptała do mnie, resztkami sił.
- Gdzie idzi ... idziesz. - mruknęła.
- Do domu. No chyba chcesz żebym został. - przyciągnąłem ją do siebie. Czułem, jej słodki zapach perfum. Następnie jej oddech. Byliśmy tak, bardzo blisko.
- Jeśli myślisz, że ulegnę, to..... się....mylisz. - odsunęła się ode mnie. Zdziwiło mnie to, że jeszcze jest trzeźwa. Muskałem ją lekko w szyję, z szyi przenosiłem się na brodę, brunetka jęknęła cicho. A ja uśmiechnąłem się zwycięsko. Położyłem ją na łóżku, dalej muskając jej ciało. Moje usta wędrowały między jej wargami. Powoli, pozbywałem się jej sukienki.
- Ross, proszę nie. - jęknęła, kiedy miałem już ją pocałować. Westchnąłem.
- W sumie racja. Chcę abyś pamiętała, nasz pierwszy raz. - Spojrzałem na nią,
- Ta, nie.....będzie....żadnego......razu. - mówiła przerwami. Powoli zamykała oczy.
- Dobranoc, księżniczko. - Przykryłem ją i wyszłem przez okno. Ale za nim wyszedłem, jeszcze raz na nią spojrzałem.



Witam, was cieplutko! Wiem że rozdziału nie było ponad dwa tygodnie. Ale szkoła daje w kość. ;//. A muszę poprawić oceny. Abi ma podobną sytuację. Więc naprawdę was przepraszamy.I mamy nadzieję, że jeszcze ktoś nas tutaj czyta ;). Postaramy się, dodać następny rozdział jak najszybciej. Buziaki xx. W komentarzach, pozostawcie linki, do swoich blogów. Z chęcią wszystkie przeczytam. ;*. Komentujcie, to wywołuję u nas bardzo duży uśmiech. :*****.
~ RYBA XDD ~ Abi.


piątek, 2 maja 2014

Rozdział 5

-Sugeruję-odpowiedział pewny-To co? Wchodzisz w to?
-Oczywiście. Kiedy i gdzie?
-Słyszałem, że jutro jesteś umówiona z Raini o 18:00. Pójdziesz wtedy ze mną. Co ty na to? No chyba że się boisz.
-Wchodzę w to. Do zobaczenia.-powiedziałam oschle.
-Hej. - Powiedział z tym swoim zawiackim uśmiechem. - Tylko się seksownie ubierz. - dokończył. Ughh, co za dziecko.
Doszłam do domu. W środku była kartka od Van:
,,Młoda, musiałam wyjechać. Wracam za tydzień. W Miami jestem. Zarabiam. Do zobaczenia. Van".
Krótko, zwięźle i na temat. Cała Vanka. No ale cóż. Trzeba żyć dalej. Było późno, więc poszłam do mycia i do spania.
Obudziły mnie wredne promienie słoneczne wdzierające się do mojego pokoju przez rolety. Zrobiłam poranne czynności i poszłam na śniadanie. Zrobiłam sobie gofry z bitą śmietaną i owocami. Pycha! Po śniadaniu postanowiłam iść się przewietrzyć. Wiatr delikatnie muskał moją skórę i rozwiewał moje włosy. Ze względu na dość wczesną porę słońce świeciło dosyć słabo, ale one również podobnie jak wiatr delikatnie mnie ogrzewało. O tej porze roku jest tu pięknie. Zaczęłam słuchać muzyki. Włączyłam MP3, wzięłam  słuchawki do uszu i po chwili zaczęłam słuchać nut i dźwięków wydobywających się z tego małego urządzenia, budując przy tym świetny utwór. Zamknęłam oczy, ale tylko na chwilkę. I oczywiście moja cecha wrodzona czyli niezdarność nie dała o sobie zapomnieć. Musiałam na kogoś wpaść. Był to oczywiście...Nie  kto inny jak ta blondyna , która zawsze siedzi  obok blondyna w knajpie.
- Przepraszam - Odparłam z troską. Od razu mnie odepchała.
- Zostaw mnie, jeszcze mnie czymś zarazisz. - Powiedziała oschle i otrzepywała się wstając ziemi. Miałam ochotę, wybuchnąć śmiechem. Ale nie chce jej urazić.
- Co się tak głupio uśmiechasz ? - Parsknęła.
- A co ? Nie mogę ? - Zapytałam.
- Po 1 : NIE! Po 2 : Masz zostawić Rossa w spokoju! I nie zbliżaj się do niego bo on jest mój. - Mówiła prawię krzycząc.
- Nie bulwersuj się tak blondi, jesteście siebie warci. I z tego co od niego wiem, to wy nie jesteście razem. - Ostatnie podkreśliłam.
- Przez ciebie ? Nie! - Znowu krzyknęła.
- Przeze mnie ? Pfff! Drwisz ze mnie ? To on cały czas za mną łazi. To on mnie podrywa. To on. - Skończyłam.
- Dlaczego, dlaczego on nie patrzy na wszystkie, tylko nie na mnie. - Usiadła na ławce.
- Nie mam pojęcia, może zrób coś żeby cię zauważył. - Próbowałam jej pomóc.
- Ale jak ? - Zapytała spokojnie.
- Tego nie wiem. Ale błagam cię weź go ode mnie. Jeszcze do tego muszę z nim dzisiaj iść na imprezę. - Mruknęłam.
- Na imprezęę ?! - Wstała i krzyknęła.
- No. Mieliśmy zakład. Ale o co to nie wiem. - Odpowiedziałam jasno. - Gdybym była tobą, to w ogóle bym z nim się nie zadawała. On jest jakiś zboczony i nienormalny. Chciałam żeby sobota była spokojna i że pójde tam tylko z Raini. Jakaś masakra. - Prychnęłam z zrezygnowaniem.
- Ale co ja zrobię  On jest taki słodki, kochany, opiekuńczy. Idealny. - romarzyła chyba się zabardzo.
- Kiedy się kogoś kocha, to ten ktoś bez względu na wszystko jest dla ciebie idealny. - Mruknęłam.
- Ja spadam jest po 14 i nie chcę marnować dnia. - Oznajmiłam i poszłam zostawiając zdziwioną blondynę.
Kiedy byłam w domu,  poszłamd o mojego pokoju i walnęła się na łóżko.
- Aww, moja królewna sobie śpi.
- Taa, Vanessa jakaś blondyną gadałam, ale później ci opowiem. - mruknęłam. Ale po chwili przy pomniałam sobie że Vanessa pojechała. Otworzyłam szeroko oczy i odwróciłam się w stronę okna.
- No hej, słoneczko. - Kiwnął mi.
- To znowu ty ? - Mruknęłam, kiedy zobaczyłam Ross'a obok balkonu.
- Nie cieszysz się że mnie widzisz ?
- Wręcz przeciwnie. - odpowiedziałam. Chłopak wszedł do pokoju i podszedł do mnie. Nadal leżałam. Miał potargane włosy, koszulę, i porwane rurki. Jak na niego wyglądał, przyzowicie. Wyobraźcie sobie teraz, że on się obok mnie położył.
- Yyy, co ty robisz ?
- Jak to co ? Położyłem się obok  ciebie. - Oznajmił.
- No widze, że leżysz obok mnie, ale dlaczego ? Nieważne. Po co przyszłeś ? - Zapytałam.
- Nudy w domu, więc wpadłem. - odparł jasno. - Nie powinienaś się już szykować na najlepszą noc w swoim życiu  ? - Dodał.
- Najlepszą ? - zapytałam zdziwiona.
- No, to dawaj! Wstawaj i pokaż mi wszyskie twoje seksowne rzeczy. Ale jak dla mnie możesz iść nago. - I za to oberwał poduszką.
- Ej! No co ja poradzę, że jesteś taka seksi. - odparł, patrząc na moje ciało. Zboczeniec. Po 10 minutach, przyniosłam wszystkie suknie, sukienki żeby je dokładnie obejrzał.
- Mmm, w tej będzie wyglądała tak pociągająco. - Wymruczał, podchodząc do mnie i złapał mnie za biodra, podając mi sukienkę, na znak żebym poszła się przebrać. Po 5 minutach wyszłam z łazienki, wow, dziwię się dlaczego on mi do niej nie wszedł.
- Wyglądasz kusząco, mógłbym cię schrupać. Ah, twoje piersi, twoje uda. - Puścił do mnie oczko, podchodząc do mnie, niebezpiecznie blisko. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Ale ty masz te teksty na podryw. - Zaśmiałam się.
- Wiem że ci się podobają. - Wyszeptał mi do ucha. Przeszedł mnie dreszcz. Chyba to zauważył, bo cicho się zaśmiał. Lekko go odepchałam. Zerknęłam na zegarek. Była 17:55.
- O! Już godzina wybiła. - Zdziwił się uśmiechnięty. - To idziemy, księżniczko. - Podał mi dłoń. W tej sekudzie dostałam wiadomość. Od Raini brzmiała tak '' Wiem że to miałyśmy być tylko my ale idziemy we trójkę, Niegniewasz się? Ma na imię Calum. '' Przewróciłam oczami. i Odpisałam '' Idziemy w czwórkę, ma na imię Ross :D.'' Niechętnie złapałam go za rękę i wyszliśmy w stronę parkietu.
To chyba będzie najciekawszy dzień w moim życiu.



Nareszcie skończyłyśmy! :D. Przepraszam na spóźnienie. Anyway.. Podoba wam się ? Szczerze mi tak trochę. XD. Jestem zawiedziona 7 komentarzami pod rozdziałem 4. ;/. Komentujcie. <3.
~Ryba XDD.
Ja tym razem coś dopiszę;) Jestem szczęśliwa, że czytacie i komentujecie naszego bloga:) Rozdział w miarę normalny:) ja pisałam pierwszą część:) Do napisania!
~Abi
Tu macie nasze inne blogi:
rossyilaurasweatheart.blogspot.com
lynchvsmarano.blogspot.com
story-of-raura.blogspot.com
Pierwszy Rybki, a pozostałe moje;)